HitchHiker - Inspiracje

WYDANIE: HITCHHIKER 01

Wraz z technicznym rozwojem zmieniają się coraz bardziej możliwości, dostęp oraz wygoda w użyciu różnego rodzaju przedmiotów. Czasy, gdy albumy muzyczne powstawały tylko w specjalnie przeznaczonych do tego studiach, przy zaangażowaniu wielu osób mamy już dawno za sobą. Dzisiejsze instrumenty muzyczne, do których na spokojnie zaliczyć można także komputer, pozwalają na tworzenie i komponowanie w różnych, nawet najbardziej odległych zakątkach świata. W dosyć nietypowych okolicznościach przekonać się mógł o tym bohater tego tekstu, czyli Wojtek Blachowiak.

Screen Shot 2015-05-24 at 20.41.49 kadr-1-16

Zacznijmy jednak od początku. Często to, co zrobi na nas nagłe wrażenie gdy jesteśmy w młodym wieku, odmienia nasze życie na tyle, że nie potrafimy myśleć o niczym innym, dopóki nie zetkniemy się z tym w większym stopniu. W tym przypadku chodziło o skrecz. Drapanie winylowych płyt do rytmicznej muzyki na tyle zaciekawiło naszego bohatera, że postanowił on na dobre zająć się muzyką. Już wkrótce przekonać się mógł, że niebywała wytrwałość i ogrom czasu spędzonego z gramofonami i mikserem zaprowadzi go bardzo wysoko. W swoim nowym hobby nie był jednak zupełnie osamotniony. W poznawaniu muzyki i turntablistycznych treningach zaczął towarzyszyć mu jego przyjaciel Hubert, podpisujący się jako Tas (Wojtek używał wtedy ksywki Czarny). Po zdobyciu kilku poważnych nagród (Tytuł V-ce Mistrza Świata DJ’ów w 2011 roku na bardzo prestiżowej imprezie IDA 2011 WORLD DJ CHAMPIONSHIPS jako duet Czarny/Tas, oraz pierwsze miejsce na Mistrzostwach Polski Beatmakerów w 2012 roku) oraz wydaniu dwóch długogrających krążków w sprawdzonym już duecie z Tasem, które zrobiły spore zamieszanie nie tylko na polskim rynku, wydawało się, że duet będzie nadal podążał tą ścieżką, zdobywając kolejnych fanów, podjęta została pewna poważna decyzja.

Screen Shot 2015-05-24 at 20.07.00 1280x800-1-17

Wojtek wyjechał do Londynu, aby kształcić się tam w dziedzinie inżynierii dźwięku. Sukcesy na studiach, które ukończył z wyróżnieniem, nie zawsze szły z tymi artystycznymi. Jeżeli mieszkaliście kiedyś w akademiku, wiecie, że zamknięcie kilku osób na bardzo małej powierzchni nie sprzyja zanadto nauce, jak i innym rzeczom wymagającym nieco skupienia. To właśnie wtedy nasz bohater przekonać się miał, jak bardzo otoczenie i miejsce, w którym się pracuje, może mieć wpływ na twórczość. Problemy z nie do końca kochającym i czującym muzykę współlokatorem, rozwiązał, produkując swoje dźwięki m.in. w bibliotece, barze, kawiarni czy też ewakuacyjnych schodach akademika. Pozwoliło mu to obcować z otaczającym go, żyjącym swoim własnym życiem miastem. Inspiracji szukał zarówno w architekturze, chodnikach pełnych pędzących gdzieś ludzi, czy też odgłosach ulicznego ruchu. Multikulturowość stolicy Wielkiej Brytanii również odcisnęła swój wpływ na twórczość, a wśród poznanych tam muzyków znalazł się również pochodzący z Zimbabwe raper – Shumba Maasai. W takich właśnie warunkach, pod nowym pseudonimem – Voitek Noir, rozpoczął pracę nad swoim solowym albumem zatytułowanym „Into The Wild”. Tytuł wyraźnie zainspirowany znakomitym filmem, który wyreżyserował Sean Penn, ukończony został już po przeprowadzce w bardziej przyjazne miejsce. Na samym albumie, usłyszeć można zarówno hip-hop, elektronikę i drum’n’bass, które w idealny wręcz sposób oddają to, czego doświadczył, będąc w zupełnie obcym mieście. Poczucie samotności na zmianę z wolnością i kontaktem z różnymi kulturami, przełożyły się na emocje zawarte na krążku, jak i na dalsze kroki.

Pod wpływem tych przeżyć narodził się bowiem pomysł projektu Beats In Motion. Myśl o tym, że badając wpływ otoczenia na twórczość, można posunąć się jeszcze dalej zamieniła się w konkretny plan. Inne miasta, kraje czy też kontynenty są w stanie przynieść zupełnie inne doświadczenia oraz inspiracje, które następnie odbić się mogą na tworzonych dźwiękach i nie tylko dźwiękach. Muzyka bowiem stanowić ma tylko część przedsięwzięcia. W pełnym przekazaniu tego, co zdarzyć się może podczas tego typu wypraw, oddać mają również fotografie oraz filmy, które złożą się na pełnoprawny, audio-wizualny projekt. Nawiązane w międzyczasie kontakty, to jak na razie połowa drogi do postawienia kolejnego kroku. Jak wiadomo podstawą w takim przypadku, niemal zawsze są pieniądze. Sfinansowanie kolejnych wypraw wśród których na tą chwilę priorytetową jest Azja Południowa, zapewnić ma dochód z albumu, który nabywać można bezpośrednio przez stronę artysty. A ten, jak nam zdradził, przebywa obecnie w Polsce, gdzie non stop powstają kolejne utwory, tym razem w zupełnie inne emocjonalnie, niż te zawarte na „Into the Wild”. Jeszcze na ten rok planowana jest podróż do kolejnego miejsca, tym razem znacznie bardziej odległego niż Londyn. Warto więc trzymać kciuki za całą ideę i obserwować dalsze poczynania, bo przynieść mogą jeszcze mnóstwo znakomitej muzyki, od jednego z najciekawszych artystów młodego pokolenia.


TEKST
Paweł Wierzynkiewicz / trzaski.pl

Poprzedni artykuł
FAROE
Następny artykuł
SLOWLY SLOWLY